Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
738051

Uwierzyć znaczy przejrzeć

Wygląd zewnętrzny, aparycja, markowy, bądź zwyczajny ubiór, odpowiednie kosmetyki, takie, a nie inne ustawienie życiowe, znajomości, samochód, konto bankowe. Czy to jest pełna prawda o człowieku?

Nasze ludzkie spojrzenia – tak często zawodne, mylne, wprowadzające w błąd; po prostu subiektywne.

Gdyby nam przyszło wybierać króla dla Izraela, czy wybralibyśmy niepozornego Dawida?

Gdyby nam przyszło wraz z Jezusem wychodzić ze świątyni, czy w niewidomym umielibyśmy dostrzec kogoś więcej niż kalekę?

Wzrok Boga jest zupełnie inny niż wzrok człowieka. Bóg widzi głębiej, dalej; jego spojrzenie jest przenikające aż do najgłębszych ludzkich tajemnic. „Nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7).

Dostrzegł więc Jezus nie tylko zewnętrzną ślepotę owego człowieka, ale też chorobę oczu jego duszy. Dar wzroku, który otrzymał niewidomy człowiek, stał się zalążkiem czegoś więcej, stał się początkiem jego wiary. Zniknęła ślepota fizyczna, ale także i duchowa. Oto wiara stała się udziałem tego człowieka. Publicznie zapytany o wiarę, nie wstydzi się jej i ją wyznaje. Na pytanie Jezusa: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?” (J 9,35) odpowiedział odważnie i bez lęku: „<Wierzę, Panie!> i oddał Mu pokłon” (J 9,38). Ta świeżo zrodzona wiara wręcz natychmiast poddana jest egzaminowi. Ów uzdrowiony człowiek staje w obliczu odrzucenia i pogardy ze strony faryzeuszy. Powód? Bo świadczył o Jezusie, dzięki któremu doznał uzdrowienia.

Jaką więc winna być moja, współczesnego ślepca, wiara? Musi być ona tym aktem, przez który akceptuje się Boga i przyjmuje za prawdę wszystko, co On objawił. To wiara rozwija i pogłębia chęć ufnego powierzenia się Bogu. Właśnie ona prowadzi do realizacji wszystkiego, czego oczekuje Bóg. Po prostu wiara musi kształtować całe nasze życie, bo „sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rz 1,17).

Wzrok wiary pozwala zobaczyć wszystko w zupełnie innym kontekście niż narzucają to nam zewnętrzne zmysły. Dzięki wierze opuszcza się ciemność, a staje się dzieckiem światłości (por. Ef 5,8). Wiara budzi z letargu, by całe swoje jestestwo zobaczyć w świetle Chrystusowej miłości. „Zbudź się o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5,14).

Wiara jest wiatrem rozwiewającym mgłę, w której żyjemy, odsłaniającym przed naszą duszą piękno słońca (św. Jan Maria Vianney).

Ks. Andrzej Szopiński