Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
813576

NIE BÓJCIE SIĘ

 

Pan Jezus powiedział do apostołów: „Nie bójcie się”. Trzykrotnie to powiedział. I tylko raz: „Bójcie się”. To pokazuje proporcję. Na trzy razy: „Nie bójcie się” tylko raz: „Bójcie się”. Ważne. Od razu widać, że pedagogika budowania na strachu – ciągłe szukanie zagrożeń, tropienie wroga, antagonizowanie, demonizowanie – nie jest pedagogiką stricte ewangeliczną.

„Nie bójcie się ludzi”. Czasem na pierwszy rzut oka widać, czy apostoł się boi, czy się nie boi ludzi. Mówimy: Tak, on jest fajnym księdzem, ale on się boi ludzi. Albo: No tak, z niego nic nie będzie, bo on się boi ludzi. Strach przed ludźmi nie jest jednak najgorszy. To taka cecha osobowości, z tego można wyrosnąć. Gorzej jest, kiedy ktoś nie lubi ludzi. Albo kiedy ktoś aż tak nie boi się ludzi, że się z nimi spoufala. „Nie bójcie się ludzi” znaczy m.in. nie bójcie się ich historii, ich ran, nie bójcie się ich fajności. Nie bójcie się, że są mądrzejsi albo że będą pytać o coś, czego jeszcze nie wiecie. Za przyznanie się do niewiedzy nikt nikim nie wzgardził. A jeśli wzgardził, to sam sobie wystawił świadectwo.

„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą”. Szczerze mówiąc, tortur się boję. Więc niebanie się tych, którzy mogą zabić ciało, tak łatwo mi nie przychodzi. Jest oczywiście jakąś satysfakcją, dumą wręcz, że nie mogą zabić duszy. To jakaś rekompensata. Jest też pociecha płynąca od starszych:

„To wcale nie wymagało wielkiego charakteru: nasza odmowa, niezgoda i upór, mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi, lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku. Tak – smaku”1.

„Nie bójcie się. Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”. To zabawne i humorystyczne z kolei. Pan Jezus nas rozśmiesza, żebyśmy nie byli aż tak śmiertelnie poważni. A w dodatku budzą nadzieję… te wróble.

„Bójcie się tego, który może duszę i ciało zatracić w piekle”. Bójcie się – nie znaczy wpadajcie w paraliż zalęknienia. Bójcie się – to znaczy bądźcie czujni, przezorni, odważni. Nie chojrakujcie. Bądźcie roztropni… najlepiej jak węże. Ale o wężach to inna opowieść.

Tomasz Golonka OP