Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
1047454

Troszczmy się i o ciało, i o ducha

Perspektywa naszego życia duchowego jest następująca: odkryć i zrealizować swoje powołanie. Wpatrujemy się dzisiaj w młodego Samuela, który za radą swego duchowego mistrza umiał powołującemu Bogu odpowiedzieć: „Mów, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3,10). A Bóg był z nim, współdziałając w skuteczności głoszonego prorockiego słowa (por 1 Sm 3,19). Podobnie było z bohaterami dzisiejszej perykopy ewangelicznej: Janem, Piotrem i Andrzejem. Jan i Andrzej odkryli w Chrystusie Mesjasza. Poszli za Nim (por. J 1,37), by potem Andrzej przyprowadził do Jezusa także swego brata Piotra (por J 1,41). Powołanie odkryli we współdziałaniu z Chrystusem.

Różne są drogi, jakimi Bóg dociera do człowieka, by ten odnalazł swoje życiowe powołanie. By jednak je zrealizować, jakim by ono nie było, trzeba je umieścić w realiach konkretnego człowieka, a więc w jego uwarunkowaniach cielesnych i duchowych. Stąd troska tak o ciało, jak i o ducha nie może być obca chrześcijaninowi. Trzeba po prostu przygotować odpowiednie warunki realizacji swego powołania. U św. Pawła odnajdujemy wiele konkretnych (czasami nawet bardzo dosadnych) wskazówek dla zharmonizowania całościowego rozwoju człowieka. „Ciało nie jest dla rozpusty, ale dla Pana, a Pan dla ciała… Czyż nie wiecie, że wasze ciała są członkami Chrystusa?... Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego? Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6,13.15.19.20).

Z dawien dawna powiadają: w zdrowym ciele zdrowy duch. Troska o ciało może mieć różny wymiar. Począwszy od zwyczajnej higieny (pomimo, iż mamy XXI wiek nadal jest tutaj wiele do zrobienia), przez dbałość o schludny, elegancki wygląd, skończywszy na szeroko pojętym treningu sportowym. Oczywiście zdrowa troska o ciało nie przerodzi się w jego ubóstwienie, czy nawet jakąś formę kultu ciała.

Kiedy ciało rozwija się harmonijnie, łatwiej zatroszczyć się o tę jeszcze ważniejszą dziedzinę, o ludzkiego ducha. I tu nie może być swobody obyczajów, tu trzeba posiąść za swoje bogactwo wartości pozostawionych przez Chrystusa jako zasady życia Jego uczniów. Troszcząc się odpowiedzialnie o harmonię naszej duchowości i cielesności dajemy wyraz temu, że stworzeni jesteśmy na obraz i Boże podobieństwo. I nic tej harmonii nie powinno zniszczyć.

„W chrześcijaństwie nie miejsca na kibicowanie. Rozpalcie na nowo iskrę wiary i chrztu świętego przysypaną popiołem. Dołączcie do tych, którzy biegną” (ks. Józef Kudasiewicz).

Ks. Andrzej Szopiński