Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
1047479

Syn Boży troszczy się o życie człowieka

„Czyż nie do bojowania podobny jest byt człowieka?” (Hi 7,1). Tak, owszem, ludzki żywot to walka. Walka z różnymi przeciwnościami losu (pewnie ten los niekiedy nosi imię Opatrzności), ludzkimi uwarunkowaniami, swoją grzesznością. Takie jest życie. Ma ono jeszcze inne barwy, wręcz kolory tęczy. To kolor zwycięstw, szczęścia, przyjaźni, miłości. Jednak potrzeba ciągłej energii, by nie trwać w minorowej atmosferze Hioba: „Czas leci jak tkacki czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna” (Hi 7,7).

Chrześcijaństwo nie jest religią pesymizmu. Jest wspólnotą radości, bo Bóg – Człowiek, Chrystus wpisał się w nasz ludzki los. I nie tylko stał się człowiekiem, lecz oczy i serce miał otwarte na ludzką niedolę. Widzimy Go w Kafarnaum, gdzie przebywa w domu Piotra i Andrzeja (poniekąd ten dom stanie się i Jego domem), dokonując cudu uzdrowienia teściowej św. Piotra, którą dręczyła wysoka gorączka (por. Mk 1,30-31). Ten cud nie pozostał bez echa, skoro tylko, gdy zmierzchało przynoszono do Jezusa chorych i opętanych (por. Mk 1,32).

Tyle odzyskanego zdrowia ciała i ducha, bo z chorób cielesnych uzdrowił Chrystus, a i duchom nieczystym nie dał szansy dalszego doświadczania ludzi. Tak Chrystus wszedł w życie cierpiących osób z Kafarnaum. Nie da się przeliczyć tych, którzy korzystali z Jego posługi słowa. Przecież nauczał, nie szczędził głosu i sił. Był nauczycielem i lekarzem, przyjacielem i wysłannikiem Boga. Jednak i Jemu niekiedy brakowało ludzkich sił. Co wtedy czynił? Udawał się na pustynię i modlił się. I znów był pełen sił. Sceptyk powie, że to nielogiczne i mające posmak jakiejś naiwności. Człowiek wiary odnajdzie tu receptę dla siebie. Modlitwa i życie sakramentalne. Oto droga, na której ciągle widać troskę Boga o życie człowieka.

A że Chrystus nadal poszukuje człowieka, przekonuje nas Ewangelia. Nie pozostał bowiem Jezus w Kafarnaum, lecz szedł do innych miejscowości, nauczał, uzdrawiał, wypędzał złe duchy. Na to przecież przyszedł na świat (por. Mk 1,38-39). Dzisiaj również wkracza Jezus w życie człowieka przez posługę apostolską chrześcijan, którzy dla innych czynią wszystko, by ich pozyskać dla Boga. Tak bowiem zobowiązującą jest Ewangelia, a my chcemy w niej mieć swój udział (por. 1 Kor 9,22-23).

 

„Chory jest jak miasto otwarte po kapitulacji. Nowe życie wejdzie w niego różnymi drogami, wchłaniać je będzie całym ciałem, wszystkimi porami skóry” (Aleksander Federowicz).

Ks. Andrzej Szopiński