Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
1105599

Miłość, która ocala życie

„Trwajcie w miłości mojej!” (J 15,9). Zadanie postawione jako imperatyw, jako nakaz. To prawda, że miłość jest zasadą życia chrześcijan. Ta miłość ma jakby dwa skrzydła. Jedno dotyczące wiernego wypełniania przykazań (por. J 15,10) i drugie mówiące o niepodzielnej służbie Bogu (por. J 15,14). Wysublimował Chrystus pojęcie miłości. Postawił bardzo wysoką poprzeczkę. Szczytem miłości jest oddanie życia za tych, których uważa się za swoich przyjaciół (por. J 15,13). Tak uczynił On – Jezus z Nazaretu. Oddał swoje życie za ludzi. Tego wymaga również od swoich naśladowców. Oczywiście praktyka naszej miłości nie zakończy się na fizycznym krzyżu. Trzeba jednak zakładać uczestnictwo w duchowym krzyżu Chrystusa.

Podjęcie dzieł miłości chrześcijańskiej to ze strony uczniów Chrystusa żadna łaska. W ten sposób wypełnia się posłannictwo, do którego wezwał chrześcijan ich Mistrz. „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili” (J 15,16). To wielki przywilej uczniów Chrystusa, który przekłada się na owocność apostolstwa i modlitwy (por. J 15,16). Umieć odkryć swoje powołanie. Zobaczyć, że u jego początku jest powołujący Bóg. To najpierw Bóg odkrywa człowieka, dopiero potem ów powołany ma szansę odpowiedzieć swoim pozytywnym aktem woli. Ważne by jednak ta odpowiedź zawierała w sobie ogromną dozę entuzjazmu i chrześcijańskiego optymizmu (por. 1 J 4,7-8). Pole wypełniania powołania do miłości jest ogromne. Jest nim bowiem każdy człowiek. Przykazanie miłości to praktyka dobrych czynów skierowanych ku innym. Nawet zbytnio oczu otwierać nie trzeba, by dojrzeć ogromne przestrzenie niedoboru miłości. Z tym muszą zmierzyć się chrześcijanie jako spadkobiercy Bożej łaski. Albowiem Chrystus nigdy nie odwołał i nie odwoła tego priorytetowego zadania: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15,17). Chrześcijaństwo sprawdza się w praktyce. To charytatywna (w odróżnieniu od filantropijnej) troska o bliźniego, o jego zdrowie, życie, dobrobyt, szczęście. Gdzie nie ma miłości tam pojawia, tam pojawia się antymiłość w postaci uzależnień, eutanazji, samobójstw itd.

„Chciałbym przebywać wciąż w szpitalach i w więzieniach, chciałbym się stale znajdować we wszystkich miejscach ziemi, aby wspomagać nędzę ubogich, niemoc chorych, by uczyć nieumiejętnych wiedzy świętych. Troszczcie się wzajemnie o siebie. Jest to urzeczywistnianie miłości” (św. Wincenty à Paulo).

Ks. Andrzej Szopiński.