Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
596125

Spotkanie w duchu miłości

         Mogą być różne spotkania. Są takie, których wyczekujemy z wielką niecierpliwością, a ich wydaje się tak krótki jak mgnienie oka. Bywają spotkania trudniejsze, których termin chcielibyśmy odłożyć na jakąś nieokreśloną datę, zaś ich przebieg jest tak trudny, że wlecze się jak flaki z olejem.

         Bóg wielokroć wychodził na spotkanie człowieka. Dzieje Starego Testamentu usłane są jak gdyby ciągłą inicjatywą Boga. A człowiek, niejednokrotnie uwikłany w grzech, bał się tych spotkań. Wszelkie proroctwa mesjańskie zapowiadają bliskie spotkanie z tym, który jest Mesjaszem, przychodzącym, by ludzkość obdarzyć zbawieniem. „Z ciebie wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5,1). Oto spotkanie z Bogiem, który umiłował człowieka.

         A spotkania międzyludzkie? Przepięknym wzorcem tych spotkań była wizyta Maryi u swej krewnej Elżbiety. Tam nie tylko padły piękne pozdrowienia, ale jasno widać głęboką więź łączącą te dwie święte niewiasty (por. Łk 1,41-45). Tą szczególną nicią łączności była wiara i zaufanie do Boga. Pewnie i przesadą nie będzie nazwać to zejście się Maryi i Elżbiety spotkaniem Mesjasza - Chrystusa ze swym poprzednikiem – Janem Chrzcicielem, pomimo, że oboje byli jeszcze w łonach swych matek.

         Miłość Boga i wiara łączyły Maryję i Elżbietę. Mając taką nić łączącą, każde spotkanie nabiera nie tylko cech międzyludzkich odniesień, a staje się swoistą liturgią. Może warto czasami popatrzeć na wartości, które są motorem naszych spotkań. Plotki, obmowy, urodziny, imieniny, libacje… Można te okazje mnożyć. Rodzi się pytanie, ile w tych spotkaniach jest miejsca dla Boga. Owszem, nie mówimy o jakiś uroczystościach państwowych czy wiecach politycznych, lecz tam, gdzie spotykają się chrześcijanie powinien panować duch miłości, a dla Boga nie powinno zabraknąć miejsca.

         Piękno i głębia ludzkich spotkań zależy od wnętrza człowieka. Jeśli karmić się będziemy Bożym słowem i je przechowywać w swoim sercu, jeśli życie sakramentalne będzie świadectwem trwałości łaski uświęcającej w ludzkiej duszy, jeśli nie zabraknie czasu i gorliwości na głęboką modlitwę, to można, oczywiście w wielkiej przenośni, powiedzieć, że jesteśmy w stanie błogosławionym, bo Boga nosimy w swoim sercu. Dar spotkania darem miłości jest!

         Miłość jest wielka, kiedy człowiek czyni dobro, dając ze swego; jeszcze większa, kiedy poświęca samego siebie dla dobra innych; największa, kiedy umiera dla bliźniego (św. Albert Wielki).

Ks. Andrzej Szopuiński