Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
554066

Miłość zatroskana o szczęście

         Czym jest szczęście? Błogostan? Dobrostan? Pytanie niby proste, jednak odpowiedź do najłatwiejszych, niestety, nie należy. Człowiek wierzący szczęście swoje upatrywać będzie w eschatologicznej przyszłości, która w nadziei chrześcijańskiej jest wiecznym obcowaniem z Bogiem. Nie można jednak szczęścia oderwać od codzienności. W chrześcijaństwie chodzi również o jakość życia już tutaj na ziemi, tego życia, którego czasokres określić można czasową przestrzenią między kołyską a grobem. O szczęśliwe życie doczesne również zabiegać należy.

         Szczęście doczesne, jako jeden z elementów życia, składa się z niezliczonej liczby drobiazgów, czynów, gestów, które mają swój osobisty wpływ na jakość codzienności.

         Wesele w Kanie Galilejskiej jest dobitnym przykładem jak drobiazg może zniszczyć idylliczny obraz świętowania, a zarazem jak pomoc w doczesnych sprawach (czyli wcale nie tych najważniejszych) może przyczynić się nie tylko do odzyskania spokoju czy honoru, co nawet przymnożyć szczęścia.

         Sytuacja, w jakiej zainterweniowała Maryja, była dość drażliwa tak dla pary młodej, jak i dla wszystkich organizatorów wesela. Brak wina (por. J 2,3). Kompromitacja gospodarzy jest jakby przesądzona. Gdyby nie zatroskanie Maryi i jej zwrócenie się o pomoc do Jezusa. Czego się spodziewała? Cudu? Trudno powiedzieć tak stwierdzić, skoro przemienienie wody w wino było pierwszym cudem Chrystusa (por. J 2,11). Może spodziewała się cudu, a może chodziło o coś bardziej zwykłego, czyli wywiązanie się z obowiązku daru własnego i uczniów wobec nowożeńców. Fakt jednak jest niezaprzeczalny: cud przemiany wody w wino kłopot i wstyd przemienił w szczęście, owszem doczesne, ale dzięki niemu wiemy, że czegoś nieporównywalnie wspanialszego możemy spodziewać się w wieczności.

         Skoro szczęście składa się z drobiazgów życia, więc trzeba umieć sobie nawzajem służyć. W jaki sposób? Na miarę otrzymanych od Boga talentów. Bo róże są rodzaje posługiwania (por. 1 Kor 12,4). Jeden będzie uzdrawiał, drugi prorokował, inny zaś tłumaczył języki (por. 1 Kor 12,9-10). Odbiegając od języka biblijnego, w przybliżaniu szczęścia trzeba widzieć wszelkie dobro, jakie możemy wyświadczyć bliźniemu. Oto miłość o szczęście zabiegana.

         Nie szukam szczęścia poza głębią mej duszy, w której mieszka Bóg, jestem tego świadoma. Czuję, jakby potrzebę udzielania się innym, odkryłam w duszy źródło szczęścia, to jest Boga (św. Faustyna Kowalska).

Ks. Andrzej Szopiński