Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
622456

Krzyż Jezusa i nasz

Kiedy na kartach Ewangelii czytamy o modlitwie Jezusa, natychmiast pojawia się wewnętrzne wrażenie, że jesteśmy i będziemy świadkami czegoś niezwykłego. Niezwykłość modlitwy Chrystusowej można mierzyć miarą Jego bóstwa. To sam Bóg się modli i jeszcze na świadków tego intymnego spotkania z Ojcem bierze swoich uczniów (por. Łk 9,18). Nie wstydzi się swojej modlitwy, lecz czyni ją publiczną, być może na świadectwo dla innych.

Dzisiaj pozwalamy się ogłupić i dla tak zwanej poprawności politycznej oraz świętego spokoju przestajemy być świadkami wiary i modlitwy. Czy nie jest pięknym świadectwem wiary modlitwa nauczyciela wraz z uczniami przed lekcją i po niej? Oczywiście, nie chodzi tu o nauczyciela – katechetę, który z samych racji zawodowych ma obowiązek o taką modlitwę zadbać. Coraz rzadziej modlą się rodzice z dziećmi! A On, Chrystus – Bóg modlił się przy uczniach i z uczniami. Wyrzut sumienia dla współczesnych chrześcijan? A może imperatyw, by nie dać się zwariować i zachować dziedzictwo chrześcijańskiej modlitwy, której tylko w intymnej izbie zamknąć nie wolno.

W atmosferze modlitwy przyszło Apostołom odpowiadać na Jezusowe pytanie o zdanie, jakie mają ludzie i oni sami na Jego temat. Ludzkie opinie różne były, zaś św. Piotr występując w imieniu Dwunastu odpowiedział trafnie, iż Chrystus jest Mesjaszem Bożym (por. Łk 9,20). Mieli zamilknąć i jeszcze tego nie ogłaszać światu. Dlaczego? Może dlatego, że Jezus nie chciał odgrywać potężnego, zwycięskiego i wplątanego w politykę Mesjasza. Chciał, by wszystko objawiło się po Jego zmartwychwstaniu.

Jaką ja widzę rolę dla Chrystusa, szczególnie w moim życiu? Odpowiedź na to pytanie może się zrodzić tylko w atmosferze zgiętych kolan do modlitwy. Co w klimacie modlitwy odkryję o Jezusie, będzie to skarbem mojego życia, który najpierw powinienem zachować dla siebie, by w konsekwencji – umocniwszy się w świadectwie – później rozsiewać go pośród ludzi. A będzie to na pewno prawda o krzyżu: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). A wtedy przyoblekanie się w Chrystusa stawać się będzie naszym udziałem (por. Ga 3,27)

Krzyż na twojej piersi? To dobrze. Ale także krzyż na twoich ramionach. Krzyż w sercu, Krzyż w myślach. W ten sposób będziesz żył dla Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie: tylko tak staniesz się apostołem (św. Josemaría Escrivá).

Ks. Andrzej Szopiński