Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
643732

Stać się bliźnim

I my moglibyśmy trafnie odpowiedzieć uczonemu w Prawie, co należy czynić, aby życie wieczne osiągnąć (por. Łk 10,25). Żadnych wątpliwości nie mamy, iż realizacja przykazania miłości Boga i bliźniego jest warunkiem szczęśliwości wiecznej. Uczony w Prawie (ale czy tylko on?) miał jednak jeszcze jedną wątpliwość. Dotyczyła ona zdefiniowania słowa: bliźni.

Jezus – doskonały pedagog – nie podaje bezpośredniej definicji. Określa ją w sposób opisowy poprzez przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. Szczegóły owej przypowieści doskonale pozwalają na to, by sformułować pojęcie osoby, ukrytej pod określeniem „bliźni”.

Droga z Jerozolimy do Jerycha nigdy nie należała do bezpiecznych. Podobnie jest i dzisiaj. Łatwo było narazić się na grabież, pobicie, zniesławienie. Stało się to doświadczeniem pewnego człowieka, który chciał przebyć tę drogę. I obdarty, i pobity (por. Łk 10,30). Dwaj mężczyźni przeszli obok potrzebującego pomocy. Byli to kapłan izraelski i lewita. Obaj związani służbą w świątyni (por. Łk 10,31-32). Trudno powiedzieć, co nimi kierowało, że niedola człowieka nie poruszyła ich serc.

Inaczej postąpił samarytański przechodzień, który mógł ze względów religijnych być negatywnie nastawiony do potrzebującego. Zareagował bardzo ludzku. Opatrzył rany nieszczęśnika według wschodnich zwyczajów, obmywając je oliwą i winem. Potem zawiózł go do gospody, a najbliższa zapewne była dopiero w Jerychu (por. Łk 10,34). Wysiłek więc niemały. Jeśli do tego dodać jeszcze czuwanie przy chorym oraz wyłożenie niemałej sumy na opiekę nad nim, to wszystko to urasta do rangi heroizmu miłosierdzia. Pozostawione dwa denary to przecież równowartość dwóch dniówek pracy jednego robotnika. Spory wydatek, a jeszcze obietnica pokrycia ewentualnych dalszych kosztów oraz zobowiązanie powrotu do gospody. Wiele to mówi o pięknie serca Samarytanina (por. Łk 10,35).

Oto wizerunek bliźniego! Warto odważnie zapytywać siebie, kto jest moim bliźnim i o to, w jaki sposób ja okazuję się bliźnim wobec innych.

Dwie istotne zasady dla życia koniecznie trzeba przyjąć. Po pierwsze: bliźni to nie ktoś inny dla mnie. Bliźni to ja dla kogoś innego. Po drugie: bliźnim się nie jest, a staje się nim przez miłosierdzie.

 

Moim pierwszym słowem jest dobroć; drugim dobroć; trzecim dobroć; z niej rodzi się sprawiedliwość, prawda, miłość i pokój. Muszę za wszelką cenę być wierny mojemu postanowieniu: chcę być dobry, dobry dla wszystkich (bł. Jan XXIII).

Ks. Andrzej Szopiński