Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
643668

Wolność od mamony

To prawda, że bogaty człowiek może pozwolić sobie na wiele. Niekoniecznie musi pracować, wystarczy, że powierzy swój majątek innym, którzy będą jego bogactwo pomnażać (por. Łk 16,1). Cała przypowieść o obrotnym rządcy skonstruowana jest na idei zarządzania dzierżawą. Ma to swoje ciekawe przełożenie również na nasze życie. Cokolwiek posiadam: czy to jakieś dobra materialne, zdolności, bystry intelekt, cnoty, dobre cechy charakteru, to wszystko jest tylko dzierżawa, albowiem należy to do Boga, zaś ja mam być tylko dobrym zarządcą tych dóbr.

Wróćmy jednak do treści przypowieści. Zarządca nie okazał się lojalny wobec pracodawcy. U Semitów, jak i Greków funkcja zarządcy cieszyła się całkowitym zaufaniem pracodawcy. Zarządca nie otrzymywał pensji, lecz żył z prowizji pobieranej od dłużników. W jaki sposób rządca z przypowieści sprzeniewierzył majątek swego pana, trudno to odkryć. Faktem jest, że spodziewając się rozliczenia i usunięcia z urzędu, w sposób niezbyt czysty i kosztem swego pracodawcy, próbował zjednać sobie dłużników.

Któż nie będzie wdzięczny, gdy dług stu beczek oliwy (3800 litrów), jednym ruchem pióra zmieni się w pięćdziesiąt. Trudno nie okazywać sympatii komuś, kto dług stu korców pszenicy (40 ton), zmniejsza do osiemdziesięciu (por. Łk 16,5-7). Dawać nie ze swojego, a jeszcze dzięki temu zyskiwać przyjaciół, to dość śliski, a nawet perfidny proceder.

Pochylając się nad dzisiejszą ewangeliczną perykopą, warto najpierw pokusić się o próbę zdefiniowania określenia: niegodziwa mamona. Najchętniej takie miano przypisalibyśmy dobrom tego świata, które zostały zdobyte w sposób niegodziwy i podstępny. Jednak znaczenie tego pojęcia jest o wiele szersze. Mogą to bowiem być również takie dobra, do których człowiek przywiązuje się w przesadny, a nawet przesądny sposób. Same dobra tego świata nie mają moralnego zabarwienia pejoratywnego, choć niewłaściwie wykorzystywane mogą „zasłużyć” sobie na miano niegodziwej mamony. Dobra materialne nie są tak bardzo bliskie człowiekowi duchowemu. Korzysta z nich, ale że nie są jego życiowym celem, lecz drogą do wyższych wartości. Bogactwo materialne nie sprawia tego, że człowiek jest dobry, szczęśliwy. Wartość jest gdzie indziej. Człowieka nie mierzy się wartością tego, co posiada, a tym, kim jest on sam. Charakter trwały (wieczny) mają tylko dobra duchowe.

To nieuczciwość ściąga na świat klęski i kary Pana (św. Jan Bosko).

Ks. Andrzej Szopiński