Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
738081

Bądźmy doskonali jak nasz Ojciec Niebieski

Prawo zemsty znane jest ludzkości od niepamiętnych czasów. Owszem, przechodziło swoistego rodzaju ewolucję, która sprawiała, że granice dopuszczalnego odwetu przesuwały się w kierunku złagodnienia czy nawet przebaczenia.

Chrystus poszedł o wiele dalej. Kazał zrezygnować z dozwolonego prawa odwetu, bowiem zła nie uda się pokonać takim samym narzędziem: „Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5,39). Oto Jezusowa rewolucja moralna w zakresie prawa zemsty i odwetu. Wygląda ona może nieco idyllicznie, wręcz nierealnie, może nawet i przesadnie, naiwnie. Nie domagać się odszkodowania za nieuzasadnione uderzenie, a nadstawić drugi policzek; gdy ktoś zabierze nam gorszą rzecz, mniej cenną część garderoby, dać tę lepszą; na natręctwo odpowiedzieć cierpliwością i dłuższym przebywaniem z natrętem; nie odmawiać pożyczki. Bardzo trudne są te zasady chrześcijańskiego odwetu i takowej zemsty (por. Mt 5,39-42).

Zupełnie inaczej postępuje i naucza Jezus. On uczy miłości wobec nieprzyjaciół i modlitwy za tych, którzy obdarzają nas uczuciem nienawiści (por. Mt 5,44). Nienawiść sama z siebie jest ślepa i bezsensowna. Nie tylko niszczy jej adresata, ale przede wszystkim tę osobę, która nienawiść w sobie przechowuje czy rozwija. Jest w niej coś diabelskiego. Albowiem odpłacać złem za dobro, to rzecz iście diabelska. Złem za zło płacić, to jakby targ i zachowanie prawie zwierzęce. Czymś pięknym i boskim jest umiejętność odpłacania dobrem za zło. Tak czynią dzieci tego Ojca, który jest w niebie (por. Mt 5,48).

Etyka nowotestamentalna jest bardzo odkrywcza. Miłość bowiem nieprzyjaciół to jeden ze znaków odróżniających chrześcijan od pogan. Jakiego poszukiwać argumentu dla takiej formy życia? Tylko jednego! Tym argumentem jest sam Bóg, którego łaskawość równomiernie obdarza i sprawiedliwych, i niesprawiedliwych (por. Mt 5,45). Tu trzeba miłości, która umie pokonać ludzką niedoskonałość i nie zraża się upadkiem drugiego człowieka. Ona swój wzór czerpie w miłości Boga, a ta jest miłością ofiarniczą. By tak kochać, to rozumując po ludzku na pewno trzeba tracić. Na to stać tylko bohaterów.

Istotą miłości wzajemnej jest nie to, żeby nam nikt przykrości nie sprawił, bo to między ludźmi niemożliwe, ale żebyśmy się nauczyli zaraz doskonalej natychmiast i całkowicie sobie wzajemnie wybaczać(św. Maksymilian Kolbe).

Ks. Andrzej Szopiński