Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
738025

Czuwać to być otwartym na Boga

Znów adwentowy czas. Czas oczekiwania i gotowości. Dzisiaj już na Chrystusa nie czekamy jak na kogoś, kto nas zaskoczy. Albowiem On jest zawsze z nami. Jednak Adwent ma zawsze coś z wymiaru rzeczywistego oczekiwania i czujności jako ćwiczenia się w gotowości na ten adwent ostateczny w Chrystusowej Paruzji.

Czytaj więcej: I niedziela adwentu 1.12.2019 r

Wieczność – ostateczne zaspokojenie

Nie dość, że faryzeusze i uczeni w Piśmie nastawali na Jezusa i Jego życie, to tym razem w sukurs przychodzą im jeszcze saduceusze. Stawiają problem zmartwychwstania. Sami je odrzucają, a Chrystusowi przytaczają opowieść o kobiecie, która miała siedmiu mężów. Czyją więc będzie żoną po ewentualnym zmartwychwstaniu. Historia nieprawdopodobna, choć zapewne możliwa, albowiem prawo lewiratu nakazywało, aby bezdzietną wdowę pojął brat zmarłego męża. I tak miałoby być według saduceuszów aż siedem razy (por. Łk 20,28-33). Nawiasem mówiąc, saduceusze uznawali za prawdę tylko to, co zapisane było w Pięcioksięgu. Pozostałe księgi traktowali marginalnie, bądź nawet odrzucali.

Czytaj więcej: XXXII niedziela zwykła 10.11.2019

Miejsce doświadczania miłości Boga

Od samego zarania dla dobrych kontaktów z Bogiem potrzebował człowiek szczególnych miejsc, które ten kontakt, by mu ułatwiały. Była to potrzeba miejsc przeznaczonych wyłącznie do modlitwy, składania ofiar. Stąd budowa świątyń, które niekiedy powstawały nawet z inspiracji samego Boga. Świątynia to sacrum, to przestrzeń, w której Bóg jakby „uważniej słuchał człowieka. „Dlatego wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj na miejscu Twego przebywania w niebie” (1 Krl 8,30).

Czytaj więcej: XXX niedziela zwykła 27.10.2019

Modlitwa – obecność przed Bogiem

O modlitwie nigdy dość. Jest ona bowiem oddechem ludzkiej duszy. W takim też kontekście odczytujemy przypowieść o niegodziwym sędzi. Spróbujmy najpierw dokonać jego charakterystyki na podstawie poszczególnych wersetów. Można go określić jako człowieka z natury złego. Skąd taki wniosek? Boga się nie bał i z ludźmi się nie liczył (por. Łk 18,2). Bóg nagradzający czy karzący nie jest dla niego motywem jakichkolwiek działań. Pewnie pojęcie zła w aspekcie religijnym (czym jest zło według prawa, jako sędzia wiedział) i grzechu było mu zupełnie obce. W swojej pysze ignoruje istnienie Boga, a nawet chwali się, iż się Go nie boi (por. Łk 18,4).

Czytaj więcej: XXIX niedziela zwykła 20.10.2019