Gdyby Pan Jezus chciał stworzyć idealny Kościół, mógłby to zrobić bez żadnego problemu, jednak tego nie zrobił. Kościół tworzą sami grzeszni ludzie. Słabi i niedoskonali. To właśnie w takim Kościele Chrystus zechciał nam się objawić. I w takim kościele został wydany w ręce ludzi.
I może właśnie w tym kryje się największe niebezpieczeństwo – można patrzeć na Pana Jezusa i Go nie zobaczyć. Można stać tak blisko Miłości i pozostać wobec Niej obojętnym. Można przyzwyczaić się do tego, co jest największym cudem.
Nie jesteśmy w tej drodze sami. Jest z nami Maryja — nasza Matka i Opiekunka. Ta, która zawsze prowadzi nas do swojego Syna. Kiedy z ufnością prosimy Ją o pomoc, zawsze jest i nas wspiera. Zawsze możemy powierzyć Jej nasze słabości, zagubienie i obojętność. Ona cierpliwie czuwa i uczy nas kochać Jezusa coraz bardziej.
Panie Jezu, rozpal we mnie serce czujne, gorliwe i pełne miłości. Nie pozwól mi przyzwyczaić się do tego, co jest cudem. Naucz mnie patrzeć na Ciebie z zachwytem i wdzięcznością, abym nigdy nie traktował Twojej obecności jak czegoś zwyczajnego, abym zawsze pamiętał, że kiedy staję przed Tobą, stoję przed Królem królów i Panem panów.
Maryjo, nasza Kochano Mamo, czuwaj nad nami nieustannie i prowadź nas do swego Syna!