Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
854707

Otwórzmy szeroko oczy serca

Można coś przyjmować z naiwnością. Można także nad tą samą rzeczywistością dywagować, roztrząsając wszelkie za i przeciw, a także różne obiektywne i subiektywne uwarunkowania odbioru informacji. Jest jeszcze inne pojmowanie: prostota wiary, która pozwala być uczestnikiem Bożego Objawienia.

„Prostaczkowie” – szczególni ludzie. W zewnętrznym pojmowaniu określenie to kojarzy się to negatywnie, wręcz z prostactwem. Jednak nie tak należy je rozumieć. Lepiej łączyć je z prostotą i pokorą.

„Prostaczkowie” – tytuł nadany przez samego Zbawcę. I to nie w zwyczajnej rozmowie, zwykłej sytuacji, a podczas uroczystej modlitwy, kierowanej do Ojca, którego Jezus nazwał rzadko spotykanym na kartach Ewangelii tytułem Panem nieba i ziemi (por. Mt 11,25).

Kim jest ów ewangeliczny prostaczek? To człowiek szczery, prostolinijny, prawdomówny, serdeczny, życzliwy… To zarazem człowiek łagodny i pokorny. A jego serce? Ono jest przejrzyste i pełne łaski, zaś sumienie kryształowe. Takim ludziom obiecuje Jezus zrozumienie największych tajemnic życia. Daje im pewność odnalezienia życiowego celu, a przede wszystkim ukojenia serc i dusz.

Pojąć Boże sprawy. W tym na pewno może pomóc rozum, logiczne wynikanie, postawienie tezy i poszukiwanie argumentów na jej udowodnienie.

Jednak rozum może być też niekiedy przeszkodą. A pomocna będzie tylko otwartość wiary, prostota, zwyczajność, zaufanie. Albowiem doświadczenie Boga może być w swojej nadzwyczajności bardzo proste i naturalne.

Taka prostota i zaufanie rodzą się z życia modlitwy. Na kolanach, w cichym rozmodleniu, można wszystko zobaczyć inaczej, albowiem w takiej przestrzeni objawia się człowiekowi Bóg (por. Mt 11,27). I życie nabiera innego, Bożego, kolorytu.

Biedni są mądrzy i roztropni (por. Mt 11,25) – choć pewnie życiowo sprytni i zaradni, bo rozum i ludzka logika wynikania przesłaniają im to, co najważniejsze, a zmysłami zewnętrznymi nie doświadczalne, czyli osobowe, nawet mistyczne, spotkanie z Bogiem.

Popatrzeć sercem! Wtedy widzi się zupełnie inaczej. Widzi się jaśniej, ostrzej, głębiej. Przede wszystkim daje to szansę, by w drugim człowieku odkryć dziecko Boga. Taki skarb odkrywa się właśnie sercem.

Drogi, którymi kroczę do doskonałości, są najrozmaitsze, wprost przeciwne w formach do siebie. Tworzą one wspaniałą harmonię, zgranie się w jedną piękną całość, która jest odbiciem wszechstronnej doskonałości Bożej (św. Maksymilian Maria Kolbe).

Ks. Andrzej Szopiński