Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
1130802

Jezus naszym życiowym spełnieniem

Drogi Boga do człowieka są przedziwne. Niejednokrotnie posyłał Bóg swoich proroków do ludu niewiernego, zbuntowanego, niedowierzającego (por. Ez 2,3), niewidzącego w Bogu swoich życiowych nadziei. Tak było za czasów prorockich, tak było i w przypadku Chrystusa.

Jezus wraca do Nazaretu. To Jego miasto, Jego ojczyzna, tu się wychował, wzrastał, nabywał ludzkich umiejętności, szlifował żydowską pobożność, studiował Stary Testament. Tutaj jest u swoich, jakby u siebie. Powinno być łatwiej, przyjaźniej. Ten Jezusowy powrót do Nazaretu naznaczony jest posmakiem sławy Chrystusa. Do Niego przecież ciągnęła cała Galilea, więc i w Nazarecie dobrze już znano Jego czyny, także nauczanie. Przybywa tutaj jako wędrowny nauczyciel szanujący zwyczaje i prawo. W szabat nawiedza synagogę, by tam nauczać (por. Mk 6,2).

I tutaj, w synagodze, rozpoczynają się problemy i pytania. Do tej pory mieszkańcy Nazaretu tylko słyszeli o działalności Jezusa, o Jego nauczaniu. Może niektórzy byli tego świadkami, ale działo się to gdzieś, nie u nich, więc łatwiej było to uznać i zaakceptować. Teraz oni są słuchaczami Jezusa. I kogo widzą? Swego krewniaka, kolegę, przyjaciela, sąsiada. Sami byli zwykłymi ludźmi. Jak więc uwierzyć w niezwykłość poczynań Chrystusa? Łatwo o wątpliwości, nawet o wrogość. Jak wobec tego być prorokiem pośród swoich? Sam Chrystus stwierdził, że „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony” (Mk 6,4). Tak było z Jezusem, tak było też z wieloma prorokami Starego Testamentu. W takiej sytuacji trudno o skuteczność oddziaływania, o realne owoce apostolskiej pracy. „I nie mógł zdziałać tam żadnego cudu… Dziwił się też ich niedowiarstwu” (Mk 6,5.6).

Wydawałoby się, że w Jezusie odnajdą mieszkańcy Nazaretu spełnienie proroctw o oczekiwanym Mesjaszu. Nie umieli przejść ponad swoimi ludzkimi uwarunkowaniami. Przegrali szansę. Czy jednak ja wyciągnę z tego dobry wniosek dla swojego życia i odkryję Boga w Biblii, w sakramentach, w modlitwie, we wspólnocie Kościoła, w ich prostocie. Jeśli tak, to usłyszę słowa: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9). I On, Jezus, stanie się moim spełnieniem.

„Jezus zaprasza, a ludzie od Niego uciekają. On stoi u drzwi serc ludzkich, i prosi, by Mu otworzono, a odpowiedzi nie otrzymuje. Jakaż to zniewaga wyrządzona Panu naszemu, jakaż to lekkomyślność i głupota” (bł. Urszula Ledóchowska).

Ks. Andrzej Szopiński.