Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
568913

„Błogosławieństwo” biedy

         Czy ubóstwo, głód, płacz i bycie obiektem nienawiści mogą mieć wymiar błogosławieństwa? Na usta ciśnie się kategoryczna odpowiedź: nie! Jednak spojrzawszy na ten problem przez pryzmat Ewangelii, wszystko może wyglądać zupełnie inaczej.

         Błogosławieństwa i biada! Dwa przeciwieństwa ustawione w poczwórnym ich zwielokrotnieniu. Do błogosławionych więc będą zaliczeni ubodzy, głodujący, płaczący i ci, którzy będą znienawidzeni. Zaś biada tym, którzy są bogaci, syci, radośni i chwaleni.

         Można by tego tekstu nie poddawać głębszej interpretacji, jednak wtedy zatrzymalibyśmy się na płyciźnie problematyki, nie docierając do samego jądra Jezusowej myśli.

         Ubodzy (por. Łk 6,20). Co prawda bogactwo zewnętrzne często było interpretowane jako znak Bożego błogosławieństwa, jednak już w tekstach starotestamentalnych znajdujemy nakaz obrony ubogich. Tworzyli oni bowiem grupę społeczną najbardziej wyczekującą na Mesjasza. To oni odziedziczą Królestwo Boże. Oto najwyższy dobrobyt.

         Głodujący (por. Łk 6,21). To jakby synonim poprzedniego błogosławieństwa. Głód – on może upodlić ludzką naturę. Człowiek głodny myśli praktycznie tylko o jednym. Ale jeśli to pokona …

         Płaczący (por. Łk 6,21). Zapewne nie chodzi o zwyczajny płacz, ale o płacz człowieka uciemiężonego, dotkniętego brzemieniem nieszczęścia. To również płacz skruchy za popełnione występki.

         Znienawidzeni (por. Łk 6,22). Wyśmiani, wykpieni, prześladowani i obrzuceni przekleństwami. Nie do końca ważny jest fakt takiego doświadczenia, co jego powód. Jeśli uczyniono to ze względu na wiarę, Boga, Syna Bożego to jest to powód nie tyle do smutku, co do wewnętrznej radości, której dopełnieniem będzie nagroda w niebie.

         A przekleństwa? One dokładnie wyrażają przeciwieństwo błogosławieństw. Określają wartości, które wielu wydają się istotne, jeśli nie najistotniejsze, w życiu doczesnym. Chrystus takie myślenie sprowadza do parteru. Ziemia to nie jest wszystko dla człowieka! Czas to także nie wszystko. Jest jeszcze wieczność. I ona jest najistotniejsza!

         Albowiem mądrość polega przede wszystkim na tym, by ufności swojej nie kierować ku człowiekowi (on jest zawodny), ale ku samemu Bogu, który jako jedyny może być pełnią nadziei ( por. Jr 17,5.7). I wtedy nawet bieda jest błogosławieństwem.

         Gdyby nas nieszczęście ustawicznie nękało, któżby mógłby je wytrzymać? Gdyby zaś szczęście ciągle nam sprzyjało, któż mógłby się powściągnąć?w. Bernard).

Ks. Andrzej Szopiński