Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
622435

Życie oddane z miłości

         „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne” (J 10,27-28). Sztandarowe słowa na niedzielę Dobrego Pasterza, na dzień szczególnej troski o powołania kapłańskie. On, Chrystus – Dobry Pasterz – pragnie dać każdemu ze swych uczniów wieczną szczęśliwość. Dlatego była Jego męka, nieodzowną była Jego śmierć, a zmartwychwstanie dopełniło całą ofiarę zbawczą Mesjasza. Dzisiaj odważnie możemy powiedzieć, że już nic nie wyrwie nas z ręki Chrystusa (por. J 10,27-28), chyba że sami od Niego odejdziemy.

         Troska Jezusa o Jego owczarnię, jaką jest Kościół, nie zakończyła się z wniebowstąpieniem, czy zapisem ostatnich wersetów Nowego Testamentu. Ta troska wędruje poprzez wieki i pokolenia, poprzez kraje i kontynenty. Dzieje się to, by słowo Pańskie rozszerzało się po całym świecie (por. Dz 13,49). Jednak zawsze znajdują się przeciwnicy pochodu Bożego słowa przez świat. Opisują to już Dzieje Apostolskie w odczytanym dzisiaj fragmencie o pobycie Pawła i Barnaby w Antiochii Pizydyjskiej (por. Dz 13,14.43-52). Podobnie było z całym gronem Apostołów. Uprawnioną wydaje się być więc teza o konsekwentnej walce świata z Bożymi wysłannikami. Tam gdzie słowo Boga, tam zawsze znajdą się Jego adwersarze.

         Niepokoić mogą pustoszejące seminaria i domy zakonne. Czyżby Bóg przestał być obfity w powoływaniu swoich współpracowników? Złudne to twierdzenie, albowiem Bóg nie przestaje troszczyć się swój lud. Jednak systematyczne negowanie Boga, odrzucanie moralności opartej na Dekalogu i Ewangelii, atak, a nawet walka z Kościołem, mogą skutkować tym, że mniej powołanych odpowiada szczodrobliwym sercem na Boże wezwanie. Dzisiaj, może bardziej niż kiedyś, pójście za głosem powołania jest ofiarą, jest życiem oddanym z miłości z założeniem, że będzie miało wymiar i cierpienia, niekiedy nawet prześladowania.

         To pole do trudnej i gruntownej pracy dla całego Kościoła, szczególnie dla świeckich uczniów Chrystusa. I chodzi nie tylko o batalię modlitewną w intencji nowych powołań. Tworzyć dobrą atmosferę wokół kapłaństwa w świecie, który pastwi się nad błędami niektórych osób duchownych, to nie tylko potrzeba, co wręcz imperatyw. A jeszcze osobisty szacunek dla kapłaństwa i powołań! Oto niełatwe i zobowiązujące zadanie!

         Dobry pasterz, pasterz według serca Bożego jest największym skarbem, jaki Bóg może ofiarować parafii, jest jednym z najcenniejszych darów boskiego miłosierdzia (św. Jan Maria Vianney).

Ks. Andrzej Szopiński