Liturgia Dnia

 
Odsłon artykułów:
854709

Zapytajmy o naszą wiarę

„Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie” (Jk 5,10). Ten głos z kart Nowego Testamentu jest niezwykle donośny i zobowiązujący, pomimo iż niektórzy pragnęliby postacie starotestamentalnych proroków zamknąć w mroku historii. Tak jednak nie da się uczynić, co więcej tego nie wolno robić. Albowiem każdy czas ma swoich proroków, którzy stają na straży wiary, a zarazem są jej krzewicielami. Jak czasy proroków Starego Testamentu wydają się, przynajmniej w zewnętrznym oglądzie, mało przychylnymi dla ich działalności, tak i nasza współczesność od takiej oceny niewiele – o ile w ogóle – odbiega. Każdy czas potrzebuje proroków. Im mniej jest im przychylny, tym bardziej są jemu konieczni. Prorok to świadek wiary, nie zamykanej tylko w przestrzeni prywatnej, lecz przekazywanej, bo tylko wtedy może ona się umacniać. Być prorokiem to przywilej i zobowiązanie każdego ochrzczonego.

Nie można być prorokiem z przypadku, więc należy zatroszczyć się o swoją wiarę. Jan Chrzciciel wraz ze swoimi uczniami pragnął zdobyć pewność wiary w stosunku do Chrystusa – czy jest On tym Mesjaszem, którego oczekiwali (por. Mt 11,3). A Jezus dał się rozpoznać przede wszystkim poprzez swoje czyny, których dokonać tylko ludzką mocą było niepodobna, zaś prawdziwym błogosławieństwem jest niezachwiana wiara w Niego (por. Mt 11,5-6).

Prorocy teraźniejszości – oto tytuł przysługujący świadomym uczniom Chrystusa. Być prorokiem – znaczy wiarę serca przekładać na wiarę życia. By było to możliwe, wiarę swą karmić trzeba wciąż na nowo argumentami natury rozumowej, albowiem każdy czas przynosi nowe wyzwania i potrzebuje wciąż mocnej argumentacji pochodzącej z mądrości Bożej. Prorok współczesności pyta o swoją wiarę, a każdą wątpliwość i pytanie bez natychmiastowej odpowiedzi traktuje jako szansę rozwoju wiary i jej utwierdzenia.

Dla prawdziwego proroka wiara jest rzeczywistością bezkompromisową. Umie ją praktykować nie tylko w życiu prywatnym, ale także w szeroko pojętym życiu społecznym. Jest wierny zawsze: tak w ławie kościelnej, jak i przy zawodowej pracy, w rodzinnym domu, jak i na karnawałowej zabawie, podczas osobistej modlitwy jak również w polityce.

Najwyższy szczyt osiągalny własnym wysiłkiem w życiu wiary to konsekwentne doprowadzenie nas do oddania własnej woli woli Bożej i uporządkowania według niej swego postępowania (św. Edyta Stein).

Ks. Andrzej Szopiński